Wykonawcy

The Cure

Wielka Brytania

Legendarny zespół rockowy, z którym opłaca się starzeć bez poczucia, że wyśmieją Cię młodzi

Sobota 20. 7.21:15-23:30

Česká spořitelna stage

The Cure nie przypominają nikogo. I tak pozostanie, dopóki Robert Smith, prawzór Edwarda Nożycorękiego, rozciera na Twarzy czerwoną szminkę i czarny cień do powiek, śpi w ekstrawaganckiej fryzurze i porzuca bezowocną walkę z sensem istnienia, a czarny pająk wciąż ma swój obiad.

Mimo że na muzyczne legendy wyrośli już w latach osiemdziesiątych, a ostatni album wydali dziesięć lat temu, ich chwała nadal jasno świeci. Połączyli miliony dusz na świecie, ale czy to możliwe, że taki przygnębiający, chorobliwie dekadencki i bluźnierczy głos może być przyjemny aż tak przyjemny? Czy to wszystko ma tak naprawdę znaczenie, skoro i tak wszyscy zginiemy? The Cure zawsze przyjaźnili się z ciemnością, ale jednocześnie byli w stanie rozświetlić ją romantycznością w rytmie punk-rocka. 

Pomiędzy post-punkiem, gotykiem, new wave, popem i psychodelą, The Cure mocno wpłynęło na kilka muzycznych pokoleń, co zostało potwierdzone w ubiegłym roku, kiedy festiwal Meltdown mianował Smitha kuratorem, a na imprezie wystąpili m.in. Nine Inch Nails, My Bloody Valentine, Manic Street Preachers czy Mogwai. 

"Przez całe życie grałem muzykę dla własnej przyjemności. Wizja tego, że zostanę maszyną do zarabiania pieniędzy lub firmą jest dla mnie naprawdę okropna” - przyznał kiedyś w wywiadzie Smith. The Cure nigdy nie byli posłuszni, tylko dzięki temu udało im się stworzyć wyjątkową muzykę, której mogą doświadczać wspólnie z fanami do dziś, jak gdyby wcale nie minęło czterdzieści lat od premiery ich pierwszej płyty. 

W tym roku obchodzili okrągłą czterdziestkę istnienia, a koncerty odbywały się przed sześćdziesięcio tysięcznym tłumem. W 2019 decydują się kontynuować świętowanie z okazji czterdziestolecia wydania ich debiutanckiego krążka "The Imaginary Boys", a Smith przypomina, że mija też trzydzieści lat od premiery albumu "Disintegration"

Colours jest jednym z kilku wybranych europejskich festiwali, gdzie The Cure wystąpią, a Brytyjczycy mają nadzieję zostać jedną z głównych gwiazd tegorocznego Glastonbury. Jest też całkiem możliwe, że zespół przywiezie ze sobą do Ostrawy nowe utwory, a być może nawet cały album. Kurator Smith powiedział ostatnio: "Meltdown zainspirowało mnie do czegoś nowego, ponieważ słucham dużo nowych zespołów. Byłem podekscytowany ich entuzjazmem i postanowiłem sam pójść do studia i nagrać nowe utwory, które nosiłem w sobie od dziesięciu lat". Trzeba przyznać, że The Cure z nowym albumem podczas Colours to byłoby więcej niż spełnienie marzeń! 

Koncert potrwa 2 godziny i 15 minut. 

Robert Smith - wokal i gitary
Simon Gallup - bas
Jason Cooper - perkusja
Roger O'Donnell - instrumenty klawiszowe
Reeves Gabrels - gitary