Wykonawcy

Gary Clark Jr.

Stany Zjednoczone

Środa 17. 7.21:15-22:15

T-Mobile stage

Kiedy w lutym 2012 roku występował w Białym Domu u boku takich światowych gwiazd jak B.B. King, Mick Jagger czy Buddy Guy, Gary Clark uważany był „tylko” za ucieleśnienie amerykańskiego bluesa. Kiedy ówczesny prezydent Barack Obama zaśpiewał z nim ponadczasowy bluesowy utwór „Sweet Home Chicago” sprzed kilkudziesięciu lat, mogło się wydawać, że tron ​​​​księcia bluesa nie może mu umknąć. Ale dzisiaj jest trochę inaczej. Gary'emu nie pasowała wyjątkowa pozycja w obrębie nieco samodzielnego gatunku.

W stronę świetnej pozycji na ortodoksyjnej scenie bluesowej pchnął go fakt, że urodził się w 1984 roku w Austin w Teksasie, a to jedno z głównych amerykańskich epicentrów najostrzejszej formy bluesa. Stąd wywodziła się – a przynajmniej tu pracowała – długa linia znanych muzyków: na przykład bracia Stevie Ray i Jimmie Vaughan, z których ten ostatni pełnił rolę jednego z mentorów początkującego Gary’ego. Przecież w Austin muzyków – zwłaszcza muzyków bluesowych – zawsze traktowano poważnie. Kiedy Gary zdobył tam trzy nagrody muzyczne w krótkich odstępach czasu, pięć lat po rozpoczęciu nauki gry na gitarze, burmistrz Austin ogłosił 3 maja 2001 r. Dniem Gary'ego Clarka Jr., co było nie lada wyczynem jak na siedemnastoletniego chłopca.

Ścieżka Clarka wydawała się wyraźna. Jednak jego talent, gra, śpiew i umiejętności autorskie znacznie przewyższały oryginalny wkład. Choć Gary nadal lubi bluesa, gra i słusznie jest z nim kojarzony, ostatecznie stał się złożoną osobowością, która w swojej twórczości łączy elementy wszelkiej czarnej muzyki: oprócz bluesa, funku, soulu i rhythm & bluesa nie boi się nawet hip-hopu. Bez wątpienia jest to postać z rodziny "uczciwych pracowników" jak Jimi Hendrix, Prince czy Lenny Kravitz. W końcu nawet kontakty Gary'ego w świecie muzycznym wykraczają daleko poza oddolne: współpracował przy nagraniach z Alicią Keys czy Foo Fighters, a jako mile widziany diabeł został zaproszony na stadionowe sceny przez The Rolling Stones czy Erica Claptona.

Oczywiście stopniowy rozwój dawnego geniuszu bluesa w dojrzałego, złożonego artystę możemy śledzić także na jego albumach "Blak and Blu" (2012), "The Story of Sonny Boy Slim" (2015) i "This Land" (2019). Te trzy albumy studyjne zawierają dwa nagrania na żywo "Gary Clark Jr. Live" (2014) i "Gary Clark Jr. Live / North America" (2017). Ta niezwykła proporcja świadczy o tym muzyku nie mniej niż o wadze i jakości jego występów koncertowych, które charakteryzują się absolutną energią i 100% oddaniem muzyce. Kiedy jesteśmy pod sceną Clarka, dajemy się ponieść i dostrajamy się do jego fali, w ogóle nie ma znaczenia, że ​​zdobywca czterech nagród Grammy i facet, który u progu średniego wieku ma już właściwie osiągnął niemal wszystko, co ważne w życiu muzyka, staje na przeciwko nas z gitarą. Pochłania nas tak, że czas i przestrzeń przestają istnieć, a wszelka światowa chwała odchodzi na dalszy plan.

NIE PRZEGAP
Gary Clark Jr. na Colours!

Kup bilet